na każdy temat (Reklama: domy projekty ,Koparko-ładowarki )

Michael puścił się pędem. Bez poślizgnięcia się przebył strumień i pogratulował sobie w duchu nowo nabytej koordynacji ruchów. Pozostawiając za sobą mokre ślady pokonał wielkimi susami pierwsze sto metrów, chociaż od tyczki bolały go ramiona. Po przebiegnięciu pięciuset metrów trzymał się jeszcze dobrze. Pod koniec pierwszego kilometra był już pewien, że tyczka ściągnie go do dołu i że znalazłszy się raz na ziemi, nieodwołalnie umrze. Usiłował sobie przypomnieć, jak się oddycha biegnąc; równo­miernie, tak by nie pozwolić nogom wybijać powietrza z płuc. W ustach miał sucho, a płuca piekły, jak spryskane żrącym kwasem. Ramiona były parą sterczących w górę kolumn bólu i uginały się pod nim kolana; mimo to zaciskał zęby i biegł dalej. Pokaże im, że jednak się do czegoś nadaje. Dosyć miał tych upokorzeń...

(Reklama: praca dodatkowa )