na każdy temat (Reklama: torty ,Bruk )
W Półmieście panował spokój, jak to w ponury, pochmurny ranek. Michael starał się odnosić do Mieszańców serdecznie, ale nie odpowiadali na jego pozdrowienia; zaciekawienie jego osobą chyba wygasło. Podobni duchom, pochłonięci byli bez reszty realizacją jakichś nie dających się odłożyć na później zadań; tylko w kilku kobietach dostrzegł wyraźne przebłyski życia i radości. Michaeł szedł krętą ulicą targową odchodzącą od głównego traktu niedaleko centrum Półmiasta. Samo targowisko składało się z budynku (po kaskaryjsku caersidh, co wymawiało się mniej więcej „ker-szi", okrągłego jak większość pozostałych, i z krytego dachem dziedzińca o powierzchni dwukrotnie większej niż powierzchnia samego domu.

(Reklama: opony zimowe )
